Pewnego dnia odwiedził mnie mój przyjaciel, który przebywał w interesach w Chinach. Opowiadał, że według niego wszyscy Chińczycy mają jednakową twarz. Śmiał się, że wszyscy są rodzonymi braćmi i siostrami. Podpatrzył na plaży, że nawet pieprzyki mają takie same – na obu nogach, nieco niżej kolan.
Owszem, może nie pieprzyki, a coś w rodzaju blizn po oparzeniu.